Dlaczego kot się ociera?
Z wyraźnym zadowoleniem przesuwa pyszczkiem po meblach, książkach albo naszych rękach. Niektórzy odbierają to jako przejaw uczucia, inni widzą oznaczanie terytorium. Oba te przypuszczenia są częściowo słuszne, choć jak zawsze domowe tygrysy nie pozwalają łatwo przejrzeć swoich zachowań.
Łatwo zaobserwować, że zrelaksowany, odprężony kot chętnie ociera się bokiem pyszczka o różne przedmioty, zarówno nieożywione, jak i żywe. Ma to znaczenie nie tylko jako zachowanie samo w sobie, ale też jako informacja na przyszłość. W kocich policzkach znajdują się bowiem szalenie istotne w komunikacji gruczoły zapachowe.
„To moje”
Podczas ocierania gruczoły te pozostawiają na przedmiotach lub osobach niewyczuwalny dla człowieka, ale znakomicie rozpoznawany przez zwierzaka zapach feromonów oznaczających dobry nastrój, pewność siebie i „domowe” samopoczucie. W pewnym stopniu zachowanie to ma więc na celu zaznaczenie swojej własności, przekazanie sygnału:
„To jest MÓJ dom, tu jestem gospodarzem, tu się dobrze czuję”.
Ocieranie się policzkami o różne miejsca nie tylko zresztą komunikuje otoczeniu rozluźnienie zwierzaka, ale również je wywołuje, eskalując pozytywne usposobienie kota.
Wyobraźmy sobie, że wchodzimy do pomieszczenia, w którym unosi się nasz ulubiony aromat – coś kojarzącego nam się z bezpieczeństwem,swojskością,
najmilszymi chwilami w życiu. Ponieważ właśnie zapach jest bodźcem najsilniej oddziałującym na pamięć oraz nastrój, momentalnie poczujemy się rozluźnieni i miło nastawieni do świata.
Własna aromaterapia
Na podobnej zasadzie funkcjonują feromony, choć wpływają one na poziom psychiki poniżej progu świadomości, tym samym działają subtelniej i skuteczniej niż klasyczne wonie.
Behawioryści zwierzęcy skutecznie z tego korzystają, stosując u bardzo zestresowanych, niepewnych siebie czworonogów „wsparcie” feromonów
Umieszczone w kontakcie i rozchodzące się po całym mieszkaniu, bezinwazyjnie redukują zdenerwowanie, pomagają zwalczać większość destrukcyjnych zachowań, stymulują rehabilitację po rozmaitych chorobach i ogólnie pomagają naszemu pupilowi prowadzić szczęśliwsze, mniej znerwicowane życie.
Taką właśnie autoterapię funduje sobie kot przez zwykłe pocieranie pyszczkiem o różne obiekty. Rzecz jasna, nie robi tego z wyrachowaniem, planując poprawienie sobie humoru. Ocieranie jest u niego po prostu wyrazem tego, że czuje się bezpiecznie, bowiem, w przeciwieństwie na przykład do psów, prawie nigdy nie wykonuje go na pokaz.
Gest zaufania
Istnieje jeszcze inny, znacznie mniej złożony powód tego charakterystycznego dla Mruczków gestu. Odprężony, zadowolony z życia kot szuka po prostu stymulacji fizycznej. Ocieranie się o różnego typu przedmioty – także kanty ścian, a nawet ostre metalowe krawędzie – sprawia mu przyjemność.
Ocieranie się o człowieka czy też przedmioty przez niego trzymane, na przykład książkę, gazetę, pilota od telewizora, jest z kolei chęcią nawiązania kontaktu. Potraktowani w ten sposób przez Mruczka, powinniśmy czuć się zadowoleni, ponieważ kot równocześnie zaznacza nas jako część swojej domeny i swojego życia, okazuje zaufanie (w innym przypadku w ogóle nie dążyłby do jakiegokolwiek dotyku) i przyjaźń.
Nie jest to sygnał o tej sile jak lizanie po twarzy czy udeptywanie kolan, bo też następuje w mniej nacechowanych emocjonalnie okazjach. Zamiast ekscytacji i gorącego wybuchu miłości mamy tu raczej wiadomość: „Hej, co słychać? Wiesz, naprawdę cię lubię, może tak mnie pogłaszczesz?”
Wymiana woni
Kolejną kwestię stanowi wymiana zapachów. Koty postrzegają świat przede wszystkim w perspektywie dźwięków i obrazów, nie ulega jednak wątpliwości, że wonie, zwłaszcza wonie znajomych miejsc, ludzi czy innych zwierząt, odgrywają dla nich istotną rolę. Ocierając się o opiekuna, futrzak nie tylko zostawia na nim własny zapach, ale też zbiera część zapachu człowieka.
Biorąc pod uwagę, jak bardzo nasze domowe tygrysy cenią swoją autonomię i że wolą same decydować o tym, kiedy nastąpi kontakt z dwunożnym towarzyszem, każde zaproszenie do pielęgnowania wzajemnych relacji należy uznać za dobrą nowinę: udało nam się zostać przyjacielem kota, zyskać jego sympatię i uznanie.
mb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz