Recenzje
„Na początku był kot” - tymi słowami
Andrzej Sapkowski rozpoczyna książkę „Jedenaście Pazurów”, udowadniając
tym samym wyższość istot czworonożnych nad dwunożnymi. To antologia
zawierająca jedenaście opowiadań, których głównym bohaterem jest kot.
Jako że ich autorzy w większości zajmują się szeroko rozumianą
literaturą fantasy (posługują się takimi gatunkami literackimi jak
współczesna fantastyka, klasyczne science fiction, fantasy, horror,
space opera, urban fantasy oraz groteska), również ich akcja rozgrywa
się głównie w odrealnionym, metafizycznym świecie pełnym fantazmatów
ludzkiej psychiki.
Książkę rozpoczyna opowiadanie Jagi
Rydzewskiej pt. „Kot Szrekingera”. To historia kota, który posiada
nadnaturalne moce i wykorzystuje je wspólnie z główną bohaterką, małą
dziewczynką, mieszkającą z matką i babcią. Kolejnym opowiadaniem jest
„Koszmar w Providence” autorstwa Łukasza Orbitowskiego, czołowego
polskiego autora horrorów. Humoreska „Nietak” Mirosławy Sędzikowskiej to
opowieść o mieszkającym w Londynie Polaku, którego ściga duch kota
persa. Natomiast w „Kociarce” Piotr Patykiewicz podejmuje temat
przesądu związanego z czarnym kotem. To tylko niektóre z opowiadań
zawartych w tym tomiku.
Podczas lektury tej książki zaintrygowało mnie, dlaczego autorzy
wyżej wymienionych opowiadań w większości przedstawili koty jako istoty
samolubne, podstępne i mściwe. Jak napisał Witold Jabłoński - jeden z
autorów tej antologii: „Nie przepadam za próżnymi, samolubnymi istotami,
które łaskawie pozwalają się adorować w zamian za wyżywienie i dach nad
głową”. Czy wynika to z faktu, że nie da się ich podporządkować,
nauczyć „dyscypliny”, wymusić na nich ślepego posłuszeństwa, wytresować
tak jak na przykład psa?
W tym momencie nasuwa mi się nieco przewrotna
konstatacja: jeśli ktoś nie jest pewny siebie, swojej męskości, to
poprzez dominację próbuje udowodnić swoją pozycję, narzucić swój
„autorytet”. Przypuszczam, że freudyści mieliby w tej kwestii więcej do
powiedzenia, aczkolwiek nie czas tu i nie miejsce na tego typu
dywagacje, choć z pewnością temat jest ciekawy. Wszak już ojciec
psychoanalizy pisał: „Czas spędzony z kotem nigdy nie bywa czasem
zmarnowanym”. I nie jest to jego odosobniony pogląd. Podobnie postrzega
tę kwestię Andrzej Sapkowski, który w Przedmowie do książki napisał: „…w
żaden sposób (…) nie da się zmusić ośmiu kotów, by w zaprzęgu
pociągnęły sanie poprzez śnieżne połacie Alaski”. To „dowód kociej
mądrości, mądrości, której tak brakuje psom”.
Mimo wszystko sądzę, że wśród tych jedenastu opowiadań każdy z
czytelników znajdzie coś dla siebie, choć niektórym z nich rzeczywiście
można by nieco „przyciąć pazurki”, dopracować od strony językowej bądź
też skondensować ich akcję. Szczególnie polecam je fanom groteski,
horroru, literatury fantasy. Jedenaście opowiadań, jedenastu autorów i
jedenaście sposobów przeniknięcia kociej natury, odczytania kociego
świata... Czy da się je wyczerpać? Na to pytanie już każdy sam
musi sobie odpowiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz