Kot jeden czy więcej?
Coraz częściej spotyka się w domach dwa i więcej kotów.
I bardzo dobrze!
Wbrew powtarzanym od dawna poglądom - kot nie jest samotnikiem. Co prawda nie poluje w stadach, ale wystarczy popatrzeć na koty wolnożyjące.
Jeśli tylko mają pod dostatkiem pokarmu - trzymają się blisko, często jedne kotki pomagają wychowywać innym kocięta, które później radośnie się bawią z kociakami jeszcze innej kotki. Jedynie dorastające kocurki są przeganiane ze stada przez dominujące i dorosłe kocury, jako potencjalni rywale.
Obowiązują zasady takie jak w normalnych stadach, u zwierząt żyjących gromadnie! Kot który będzie od maleńkości sam - zostanie samotnikiem. Ale nie dlatego że tak chce - on po prostu nie będzie znał innego życia. Co wcale nie znaczy że będzie szczęśliwy.
Jakiekolwiek zwierzę żyjące w naturze stadnie, oddzielone od tego stada i wychowane przez człowieka samotnie - nie zaakceptuje łatwo przedstawiciela swojego gatunku na swoim terenie.
Dlatego - paradoksalnie, przyniesienie takiemu dorosłemu, pełnego nawyków kotu nowego towarzysza - może go wcale nie uszczęśliwić - dlatego należy to robić ostrożnie. Ja mam obecnie cztery kotki i mogę to powiedzieć z całą pewnością - koty uwielbiają towarzystwo.
Samotny kot przesypia większą część dnia, a przez pozostałą albo siedzi i patrzy się w okno, albo namawia właściciela do zabawy, na którą ten nie zawsze ma czas lub ochotę.
Moje kotki masę czasu spędzają na zabawach, podchodach, okazywaniu sobie czułości.
Jedna kocica czymś się zainteresuje - od razu pędzą pozostałe i zaczyna się zabawa. Naprawdę - aż miło na to popatrzyć :). Wiele osób się obawia że w takiej sytuacji kot będzie im mniej oddany. Po pierwsze - jest to bardzo snobistyczne podejście do sprawy. Po drugie - zupełnie mylne. Moje kotki jak były wylewne - tak są.
A nawet bardziej. Wspólne zabawy i gonitwy zaspokajają ich potrzebę ruchu, ale jednocześnie gwarantują doskonałą kondycję. Gdy się włączam do igraszek - ja często jestem wykończona gdy one właśnie zaczynają się najlepiej bawić. Poza tym - człowiek, choćby się najbardziej starał - nigdy nie będzie potrafił dać kotu tego co inny kot.
I bardzo dobrze!
Wbrew powtarzanym od dawna poglądom - kot nie jest samotnikiem. Co prawda nie poluje w stadach, ale wystarczy popatrzeć na koty wolnożyjące.
Jeśli tylko mają pod dostatkiem pokarmu - trzymają się blisko, często jedne kotki pomagają wychowywać innym kocięta, które później radośnie się bawią z kociakami jeszcze innej kotki. Jedynie dorastające kocurki są przeganiane ze stada przez dominujące i dorosłe kocury, jako potencjalni rywale.
Obowiązują zasady takie jak w normalnych stadach, u zwierząt żyjących gromadnie! Kot który będzie od maleńkości sam - zostanie samotnikiem. Ale nie dlatego że tak chce - on po prostu nie będzie znał innego życia. Co wcale nie znaczy że będzie szczęśliwy.
Jakiekolwiek zwierzę żyjące w naturze stadnie, oddzielone od tego stada i wychowane przez człowieka samotnie - nie zaakceptuje łatwo przedstawiciela swojego gatunku na swoim terenie.
Dlatego - paradoksalnie, przyniesienie takiemu dorosłemu, pełnego nawyków kotu nowego towarzysza - może go wcale nie uszczęśliwić - dlatego należy to robić ostrożnie. Ja mam obecnie cztery kotki i mogę to powiedzieć z całą pewnością - koty uwielbiają towarzystwo.
Samotny kot przesypia większą część dnia, a przez pozostałą albo siedzi i patrzy się w okno, albo namawia właściciela do zabawy, na którą ten nie zawsze ma czas lub ochotę.
Moje kotki masę czasu spędzają na zabawach, podchodach, okazywaniu sobie czułości.
Jedna kocica czymś się zainteresuje - od razu pędzą pozostałe i zaczyna się zabawa. Naprawdę - aż miło na to popatrzyć :). Wiele osób się obawia że w takiej sytuacji kot będzie im mniej oddany. Po pierwsze - jest to bardzo snobistyczne podejście do sprawy. Po drugie - zupełnie mylne. Moje kotki jak były wylewne - tak są.
A nawet bardziej. Wspólne zabawy i gonitwy zaspokajają ich potrzebę ruchu, ale jednocześnie gwarantują doskonałą kondycję. Gdy się włączam do igraszek - ja często jestem wykończona gdy one właśnie zaczynają się najlepiej bawić. Poza tym - człowiek, choćby się najbardziej starał - nigdy nie będzie potrafił dać kotu tego co inny kot.
Dlatego ja każdego namawiam na posiadanie co najmniej dwóch kotów. Zwierzęta nie czują się samotne podczas naszej nieobecności, a patrzenie na wspólne czułości dwóch kotów - jest cudownym widokiem.
Paradoksalnie - obecność dwóch kotów w domu wcale nie wiąże się z drastycznym zwiększeniem obowiązków - wręcz przeciwnie. Sam kot się nudzi - zdarza mu się z tego powodu niszczyć różne przedmioty lub bywa agresywny. Domaga się też od człowieka ciągłych pieszczot.
Lub przeciwnie - popada w marazm i spędza dnie i noce na spaniu. Owszem, jest to wygodne dla człowieka, ale pamiętajmy - kot to nie zabawka! Nie można go odstawiać na półkę gdy nie mamy czasu się nim interesować. Jak bardzo różni się byt samotnego kota od kotów żyjących w stadkach, choćby dwuosobowych - można to zobaczyć idąc do kogoś kto ma takowe. Różnica jest diametralna.
Najlepiej jest brać od razu dwa młode koty wtedy nie ma problemu ze wzajemnym zaakceptowaniu się zwierząt. Jeśli zdarza nam się np. wzięcie kota ze schroniska lub ulicy - też warto jest pokusić się o zaadoptowanie od razu drugiego.
Niestety, kot który przez jakiś czas będzie sam - może później nie tolerować innego kota na swoim terenie i trzeba będzie bardzo się starać by to nastawienie zmienić.
Ale to daje się zrobić. Najlepiej jest nowego kota na początku postawić w zamkniętym kontenerku, tak by rezydent miał do niego dostęp ale nie mógł go skrzywdzić. I należy zaobserwować reakcję. Jeśli kończy się na zaciekawieniu, syczeniu i demonstracjach siły - można pokusić się o otwarcie kontenerka.
Jednak cały czas należy mieć sytuacje pod kontrolą. Bardzo rzadko zdarza się by dwa koty tak od razu zaatakowały się, tym bardziej jeśli spotkanie ma miejsce w pokoju gdzie jest sporo miejsca. Najprawdopodobniej na początku będziemy mieli okazję zobaczyć cały pokaz siły i dominacji z obydwu stron.
Jeśli nowy kot okaże się spokojnym i układnym - najczęściej wkrótce przystępuje do zwiedzania mieszkania co rozładowuje napięcie, choć jeszcze przez kilka dni można spodziewać się syków i zjeżonej sierści gdy oba koty się spotkają.
Ludzie często wpadają w panikę, oddzielają od siebie koty lub ciągle im przeszkadzają. To wielki błąd. One MUSZĄ się dogadać. Zrobią to tym szybciej im mniej będziemy się wtrącać. A wcale syczenie i grożenie nie jest oznaką tego że jeden kot chce drugiego ukatrupic! :)
To po prostu mowa ciała kota - rezydent mówi że to jest jego teren i nowy ma się wynosic lub być uległy.
Nowy nie zawsze się z tym zgadza więc przedstawia swoje racje. Dlatego jeśli koty się jawnie nie kotłują w walce - nie przeszkadzajmy im, nie krzyczmy. Jeśli chcemy być swiadkami zapoznawania - po prostu siedźmy cicho lub po prostu - prowadźmy normalne życie. I nie przejmujmy sie sykami i stroszeniem sierści - ten etap po prostu trzeba przeczekać.
Jeśli widzimy że sytuacja robi się gorąca - np. jeden kot zapędził, być może nieumyślnie, drugiego w kąt i tamten nie mogąc uciec szykuje się do walki - wtedy nie róbmy rwetestu. nie rozdzielajmy na siłę kotów. Doskonałym wyjściem jest zawołanie ich na jedzenie (na większość kotów doskonale to działa) lub przejście między nimi, ot tak - mimochodem.
To zwykle wystarcza do rozładowania atmosfery i pozwala odejść z honorem kotu który czuje się słabszy.
Czasem, szczególnie przy wprowadzaniu nowego do domu gdzie jest już dorosły kot - mogą wywiązać się walki, lub któryś z kotów jest zbyt uległy i pozwala się kompletnie zastraszyć.
W takim wypadku trzeba to zapoznawanie przeprowadzac stopniowo - nowy powinien być zamkniety w jakims pokoju i wypuszczany tylko na trochę, pod ścisłą kontrolą. To może troszkę potrwać, ale zwykle daje dobre rezultaty.
Wszystkich tych problemów można uniknąć decydując się od razu na dwa koty. Kociaki które wspólnie dorastają zwykle są związane bardzo bliską więzią.
Jeśli chemy wziąć dwa dorosłe, nieznające się koty - idealnie będzie jeśli sprowadzimy je do domu tego samego dnia. Wtedy żaden z kotów nie będzie rościł sobie praw do terenu, a stres związany z nowym miejscem skutecznie wybije im z głów wszelkie awantury.
Jednakże, nawet jeśli mamy jednego, dorosłego kota - mysle że zawsze warto sprawić mu towarzystwo. Jeśli obawiamy się reakcji - mozna to sprawdzić zapraszając do domu z wizyta innego kociarza z jego zwierzakiem.
Zreszta takie wczesniejsze wizyty innego, towarzyskiego kota są doskonałą terapia przygotowującą dorosłego, samotnego kota na nowego kolegę.
Pojmuje on że nie jest jedynym kotem na świecie, a poza tym przyzwyczaja się do tego że nowy kot przychodzi i odchodzi - dlatego nie będzie dla niego takim szokiem nagłe pojawienie sie obcego kota który pozostanie w jego domu już na zawsze.
Kot a dzieci
Paradoksalnie - obecność dwóch kotów w domu wcale nie wiąże się z drastycznym zwiększeniem obowiązków - wręcz przeciwnie. Sam kot się nudzi - zdarza mu się z tego powodu niszczyć różne przedmioty lub bywa agresywny. Domaga się też od człowieka ciągłych pieszczot.
Lub przeciwnie - popada w marazm i spędza dnie i noce na spaniu. Owszem, jest to wygodne dla człowieka, ale pamiętajmy - kot to nie zabawka! Nie można go odstawiać na półkę gdy nie mamy czasu się nim interesować. Jak bardzo różni się byt samotnego kota od kotów żyjących w stadkach, choćby dwuosobowych - można to zobaczyć idąc do kogoś kto ma takowe. Różnica jest diametralna.
Najlepiej jest brać od razu dwa młode koty wtedy nie ma problemu ze wzajemnym zaakceptowaniu się zwierząt. Jeśli zdarza nam się np. wzięcie kota ze schroniska lub ulicy - też warto jest pokusić się o zaadoptowanie od razu drugiego.
Niestety, kot który przez jakiś czas będzie sam - może później nie tolerować innego kota na swoim terenie i trzeba będzie bardzo się starać by to nastawienie zmienić.
Ale to daje się zrobić. Najlepiej jest nowego kota na początku postawić w zamkniętym kontenerku, tak by rezydent miał do niego dostęp ale nie mógł go skrzywdzić. I należy zaobserwować reakcję. Jeśli kończy się na zaciekawieniu, syczeniu i demonstracjach siły - można pokusić się o otwarcie kontenerka.
Jednak cały czas należy mieć sytuacje pod kontrolą. Bardzo rzadko zdarza się by dwa koty tak od razu zaatakowały się, tym bardziej jeśli spotkanie ma miejsce w pokoju gdzie jest sporo miejsca. Najprawdopodobniej na początku będziemy mieli okazję zobaczyć cały pokaz siły i dominacji z obydwu stron.
Jeśli nowy kot okaże się spokojnym i układnym - najczęściej wkrótce przystępuje do zwiedzania mieszkania co rozładowuje napięcie, choć jeszcze przez kilka dni można spodziewać się syków i zjeżonej sierści gdy oba koty się spotkają.
Ludzie często wpadają w panikę, oddzielają od siebie koty lub ciągle im przeszkadzają. To wielki błąd. One MUSZĄ się dogadać. Zrobią to tym szybciej im mniej będziemy się wtrącać. A wcale syczenie i grożenie nie jest oznaką tego że jeden kot chce drugiego ukatrupic! :)
To po prostu mowa ciała kota - rezydent mówi że to jest jego teren i nowy ma się wynosic lub być uległy.
Nowy nie zawsze się z tym zgadza więc przedstawia swoje racje. Dlatego jeśli koty się jawnie nie kotłują w walce - nie przeszkadzajmy im, nie krzyczmy. Jeśli chcemy być swiadkami zapoznawania - po prostu siedźmy cicho lub po prostu - prowadźmy normalne życie. I nie przejmujmy sie sykami i stroszeniem sierści - ten etap po prostu trzeba przeczekać.
Jeśli widzimy że sytuacja robi się gorąca - np. jeden kot zapędził, być może nieumyślnie, drugiego w kąt i tamten nie mogąc uciec szykuje się do walki - wtedy nie róbmy rwetestu. nie rozdzielajmy na siłę kotów. Doskonałym wyjściem jest zawołanie ich na jedzenie (na większość kotów doskonale to działa) lub przejście między nimi, ot tak - mimochodem.
To zwykle wystarcza do rozładowania atmosfery i pozwala odejść z honorem kotu który czuje się słabszy.
Czasem, szczególnie przy wprowadzaniu nowego do domu gdzie jest już dorosły kot - mogą wywiązać się walki, lub któryś z kotów jest zbyt uległy i pozwala się kompletnie zastraszyć.
W takim wypadku trzeba to zapoznawanie przeprowadzac stopniowo - nowy powinien być zamkniety w jakims pokoju i wypuszczany tylko na trochę, pod ścisłą kontrolą. To może troszkę potrwać, ale zwykle daje dobre rezultaty.
Wszystkich tych problemów można uniknąć decydując się od razu na dwa koty. Kociaki które wspólnie dorastają zwykle są związane bardzo bliską więzią.
Jeśli chemy wziąć dwa dorosłe, nieznające się koty - idealnie będzie jeśli sprowadzimy je do domu tego samego dnia. Wtedy żaden z kotów nie będzie rościł sobie praw do terenu, a stres związany z nowym miejscem skutecznie wybije im z głów wszelkie awantury.
Jednakże, nawet jeśli mamy jednego, dorosłego kota - mysle że zawsze warto sprawić mu towarzystwo. Jeśli obawiamy się reakcji - mozna to sprawdzić zapraszając do domu z wizyta innego kociarza z jego zwierzakiem.
Zreszta takie wczesniejsze wizyty innego, towarzyskiego kota są doskonałą terapia przygotowującą dorosłego, samotnego kota na nowego kolegę.
Pojmuje on że nie jest jedynym kotem na świecie, a poza tym przyzwyczaja się do tego że nowy kot przychodzi i odchodzi - dlatego nie będzie dla niego takim szokiem nagłe pojawienie sie obcego kota który pozostanie w jego domu już na zawsze.
Kot a dzieci
Jeśli w domu są małe dzieci, to przed wprowadzeniem do niego nowego domownika, musimy wytłumaczyć im że kot to nie zabawka i potrafi to udowodnić.
W przeciwieństwie do większości psów które pozwalają się maltretować przez dzieci, koty jeśli nie mają drogi ucieczki potrafią dotkliwie podrapać - trzeba być tego świadomym. Jeśli maluch często ubiera zwierzaka w ubranka, ciągnie za ogon i głośno przy tym krzyczy, to wywołuje w kocie niechęć do siebie a nawet panikę - i po pewnym czasie będzie on uciekał jak najdalej od małego Pawełka, a złapany nie zawaha się użyć zębów i pazurów. Dziecko powinno nauczyć się bezpiecznych zabaw z kotem, są to np. rzucanie sztucznej myszki lub papierka na nitce. Jeśli kot jest zrównowazony i ogólnie nie wykazuje agresji a dziecko nie jest zbyt natarczywe wobec zwierzęcia- można pokusić się o pozostawienie mu dowolności w wychowaniu małego człowieka w szacunku do zwierząt :)
Ludzkie dzieci szybko uczą się języka kotów. Jednak musi być to prowadzone pod kontrolą.
Powszechnie wiadomo że dzieci dorastające wśród zwierząt są bardziej wrażliwe, pełne zrozumienia i uczuć.
Dlatego nie należy im zabraniać tych kontaktów. Oczywiście kot nie może w domu służyć jako przedmiot dydaktyczny, powinien być pełnoprawnym członkiem rodziny. Zadaniem dorosłych jest dopilnowanie bezpieczeństwa obu stron. Jeśli do domu w którym jest kot trafia niemowlę powinniśmy wykazać się delikatnością i wyczuciem.
Zwierzę na pewno będzie zainteresowane płaczącym zawiniątkiem. Pierwszą czynnością jaką wykonamy powinno być pokazanie mu jego zawartości i pozwolenie na dokładne obwąchanie.
Przez pewien czas nie należy pozostawiać sam na sam dziecka i kota, a w czasie kontaktu obserwować zachowanie zwierzęcia. Jeśli nie wykazuje agresji ani zbytniego zainteresowania to sytuacja została opanowana.
Niedowiarków twierdzących że w domu gdzie są dzieci nie powinno być kotów - zapraszam na stronkę: http://koty.underley.eu.org .
W przeciwieństwie do większości psów które pozwalają się maltretować przez dzieci, koty jeśli nie mają drogi ucieczki potrafią dotkliwie podrapać - trzeba być tego świadomym. Jeśli maluch często ubiera zwierzaka w ubranka, ciągnie za ogon i głośno przy tym krzyczy, to wywołuje w kocie niechęć do siebie a nawet panikę - i po pewnym czasie będzie on uciekał jak najdalej od małego Pawełka, a złapany nie zawaha się użyć zębów i pazurów. Dziecko powinno nauczyć się bezpiecznych zabaw z kotem, są to np. rzucanie sztucznej myszki lub papierka na nitce. Jeśli kot jest zrównowazony i ogólnie nie wykazuje agresji a dziecko nie jest zbyt natarczywe wobec zwierzęcia- można pokusić się o pozostawienie mu dowolności w wychowaniu małego człowieka w szacunku do zwierząt :)
Ludzkie dzieci szybko uczą się języka kotów. Jednak musi być to prowadzone pod kontrolą.
Powszechnie wiadomo że dzieci dorastające wśród zwierząt są bardziej wrażliwe, pełne zrozumienia i uczuć.
Dlatego nie należy im zabraniać tych kontaktów. Oczywiście kot nie może w domu służyć jako przedmiot dydaktyczny, powinien być pełnoprawnym członkiem rodziny. Zadaniem dorosłych jest dopilnowanie bezpieczeństwa obu stron. Jeśli do domu w którym jest kot trafia niemowlę powinniśmy wykazać się delikatnością i wyczuciem.
Zwierzę na pewno będzie zainteresowane płaczącym zawiniątkiem. Pierwszą czynnością jaką wykonamy powinno być pokazanie mu jego zawartości i pozwolenie na dokładne obwąchanie.
Przez pewien czas nie należy pozostawiać sam na sam dziecka i kota, a w czasie kontaktu obserwować zachowanie zwierzęcia. Jeśli nie wykazuje agresji ani zbytniego zainteresowania to sytuacja została opanowana.
Niedowiarków twierdzących że w domu gdzie są dzieci nie powinno być kotów - zapraszam na stronkę: http://koty.underley.eu.org .